W temacie Balu Wszystkich Świętych

Pisanie o Halloween budzi we mnie mieszane uczucia. Nie dlatego bynajmniej, żebym nie miała na ten temat swojego zdania. Chodzi o to, że tyle co roku pisanych jest tekstów: że to szatańskie święto. Że to niepolskie święto. Że brzydkie. Że zagrożenia duchowe. Albo z drugiej strony: ze wesołe, że zabawa, że bez przesady, że Kościół to się w ogóle zawsze czepia i tylko gada ciągle o tej zadumie, duszach w czyśćcu i w ogóle nuda. Jak by nie patrzeć: „czciciele złych mocy” versus „mohery”.

W tym roku na wielu portalach internetowych powielany jest dowcip:
– Mamo, mamo! Pójdziemy na Halloween???
– Nie!
– Dlaczego?
– Bo to nie polskie święto.
– Ale maaaaaaaamo!
– Dżesiko, Brajanku – dajcie spokój!

No, polskie święto to to nie jest. A Dziady są. Ale Dziadów tez nie obchodzimy, a Walentynek się już jakoś bardzo nie czepiamy.

A z Halloween? Przywoływane są mrożące krew w żyłach rodowody i związane z nimi praktyki. Opisywane satanistyczne czarne msze, które miejsce mają właśnie w wieczór poprzedzający 1 listopada. Cytowani są ludzie podający się za czarowników (o wiele poważniejszych od popularnego wróżbity Macieja), którzy opowiadają o tym, jak się cieszą, że chrześcijanie (nawet nieświadomie) obchodzą wspólnie z nimi święto Złych Mocy. I to wszystko prawda. I dobrze, że się i o tym pisze.

Pytanie – czy rodzice, którzy posyłają swoje dzieci w ten dzień na imprezę (lub pozwalają na organizowanie takich zabaw w szkole czy przedszkolu), przebierają je za wiedźmę/ wampira/ducha/wilkołaka rzeczywiście chcą je wprowadzać w świat mrocznych zjaw i przerażających duchów? Czy sami mają w poważaniu duchowe wartości i propagują nihilizm i kult śmierci? No bez przesady! Czytam na różnych blogach i co tam piszą:
– traktujmy to w kategorii zabawy,
– to okazja do poprawienia nastroju w zimny i ciemny jesienny wieczór
– nie chcemy żeby koledzy wytykali dzieci palcami, żeby czuły się inne i wykluczone
– czy to grzech przebrać się w prześcieradło i pomalować sobie twarz?

Chyba wszyscy zgodzimy się z tym, że (poza skrajnymi przypadkami) rodzice chcą dobra dla swoich dzieci i tego dnia w tym właśnie go upatrują. I są tacy, którym Halloween jednak „nie leży”. I niekoniecznie chcą się z dziećmi bawić akurat w duchy. Z różnych powodów, także tych wymienionych na początku.

No ale… W Debacie Poranka w Polskim Radio (27. 10. 2016 godz 9:15) psycholog Elżbieta Sideris mówiła o tym, że „każda obrzędowość niesie ze sobą jakieś wartości. W przypadku Halloween jest to np. radość. – Uciecha, zabawa, jest jednak jakąś wartością. Dzieci, które gdzieś tam maja pukać od drzwi do drzwi. Moglibyśmy na to spojrzeć pod katem budowania lokalnej społeczności”.

Drodzy parafianie i sympatycy! Przecież o to nam chodzi, nasza parafia to taka mała lokalna społeczność, którą budujemy od podstaw i oby się ona rozrastała kosztem zachowywania anonimowości jej mieszkańców! Pomyślmy o tym, jak być razem. Oczywiście, że dzieci powinny się bawić i integrować w tej zabawie z rówieśnikami. I naprawdę super byłoby, żeby przynajmniej raz w roku (oby częściej) odwiedzały sąsiadów i miały z nimi dobre relacje (niekoniecznie nawet za cenę cukierka).

Tylko że… Dzień Wszystkich Świętych może rzeczywiście w tradycyjnym wykonaniu wypadać nieco blado: trzeba jechać na cmentarz, trzeba tam swoje odstać, dorośli wciąż symetrycznie ustawiają znicze i jest zimno i nudno. I korki przed cmentarzem. Już bez przesady, co w tym fajnego!

A może coś? A może dużo. Stoimy przy grobie babci, prababci, wujka, który umarł zanim jeszcze nasze dzieciaki przyszły na świat. Jak oni żyli, co im się udało, a co ich spotkało smutnego? Czy mieli poczucie humoru? Czego możemy się nauczyć patrząc na ich życie? Sami wiecie, jak dzieci lubią te historie!

No i jeszcze to całe Świętych obcowanie! Przecież życie się nie kończy z chwilą śmierci i nie oznacza to też, że zmarła sąsiadka, co to mama była u niej na pogrzebie, będzie teraz prowadzić ekscytujące życie ducha czy innego wampira. Przecież z tymi, którzy już odeszli, mamy ciągłą łączność, możemy ją mieć dzięki darowi modlitwy – wzajemnej! Przecież święci i święte kościoła to nie czarownicy i wróżki, które spełniają nasze życzenia, bo możliwość taką otrzymali w nagrodę za to, że całe życie nic nie robili tylko się modlili i mieli nudno.

Żywot każdego świętego to materiał na dobrą powieść, tylko trzeba wyjść poza szablon opowiadania w kategoriach rozmodlonego nieżyciowego męczennika. Opowiedzmy o tym dzieciakom! Dajmy alternatywę, tak jak chrześcijaństwo zamiast lęku i śmierci daje życie i nadzieję.

To co? Widzimy się na Balu Wszystkich Świętych? To już w niedzielę o 15:00. Przebierzmy się i bawmy się dobrze. Jeśli nie chcemy ciemności – zapalmy światło, niech świeci.

No to jeszcze święty na koniec. Paweł, bo on mądre rzeczy mówił: „Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła” (1 Tes 5, 21-23).

Proste?

Iwona

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *