Uczcie się przekazywać dzieciom pamięć o zmarłych

Słowa Księdza Proboszcza wypowiedziane podczas ostatnich ogłoszeń parafialnych dały mi sporo do myślenia o uroczystości Wszystkich Świętych i wspomnieniu wiernych zmarłych. Jako dziecko traktowałam te całe „wycieczki” na cmentarze jako coś strasznie nudnego. Zazwyczaj padał deszcz albo bywały lata, że i śnieg. Szaro, buro i ponuro. Rano wychodziliśmy, dopiero późnym popołudniem wracaliśmy do domu. Mama zabierała ze sobą herbatę w termosie, jeździliśmy na dwa, czasem trzy cmentarze, na których było do odwiedzenia po kilka grobów bliższych i dalszych zmarłych. Często bywało, że spotykało się tam całą rodzinę, ciocie, wujkowie, dla małej dziewczynki to tylko wzajemnie przekrzykujący się dorośli. Spotkania dłużyły się niemiłosiernie. Nie można było śmiać się za głośno, śpiewać i biegać pomiędzy grobami, bo „nie wypadało” a ja byłam żywiołowym dzieckiem, nie mogłam usiedzieć spokojnie. Na szczęście miałam dużą wyobraźnię, tworzyłam sobie bohaterów i układałam w głowie niezwykłe historie. Idąc na groby czytałam sobie też po drodze nazwiska i wiek ludzi, którzy tam leżeli, też tak mieliście? To była kolejna „zabawa”, żeby zwalczyć nudę. Czy myślałam wtedy o zmarłych, których odwiedzaliśmy i o śmierci jako takiej? Odpowiedź brzmi „nie”. Moich jednych dziadków nie zdążyłam poznać, a drudzy zmarli jak byłam tylko niewiele starsza.

Dopiero po śmierci moich rodziców ten szczególny dzień odwiedzin był dla mnie szczególną okazją do wspominania i rozmowy z nimi. Gdy urodziły się dzieci znowu zaczęło się jeżdżenie na szybko, w wózku czy „na barana” u taty, byle tylko córki nie zdążyły zmarznąć i nudzić się. Teraz dziewczynki mają 7 i 9 lat. Wreszcie zrozumiałam, że można przeżyć Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny w zupełnie inny sposób. Pojechaliśmy na cmentarz i tam przy grobie moich rodziców, których dziewczynki też nie poznały, zaczęłam im opowiadać
o każdym z dziadków. Przykładowo wspomniałam, jak był pożar w bloku, na szczęście szybko ugaszony. Przyszli strażacy przekazując, że będziemy musieli chwilę poczekać, nim wyjdziemy z bloku. A na to Babcia Ela ze swoim typowym poczuciem humoru odpowiedziała, „spokojnie, to się nie pali”. Miała oczywiście na myśli, że spokojnie poczekamy. Wywołało to ogólną wesołość i uśmiech na twarzach zmęczonych strażaków. Córeczki słuchały zafascynowane! Zadawały mnóstwo pytań o to, jacy byli, co lubili robić. Padło też trudne pytanie o to jak zmarli, czy cierpieli. Opowiadałam im, sama wreszcie zamieniając te nudne „wycieczki” z dzieciństwa na rodzinne święto. Na koniec poprosiłam, żeby one też opowiedziały dziadkom coś fajnego ze swojego życia.
Teraz jeszcze kilka zdań o przekazywaniu pamięci o zmarłych. Ważne jest także pokazanie, dzieciom, jak nasi zmarli bliscy bardzo kochali Boga i życie. Szczególnym przesłaniem dla naszych pociech jest podkreślanie potrzeby modlitwy za zmarłych, żeby trafili do Nieba. To oni będą się w przyszłości modlić za nas, nauczmy ich tego.

Na koniec Słowa, jakie wypowiedział 1 listopada 2002 r. Wielki Papież – św. Jan Paweł II do wiernych zgromadzonych na Placu św. Piotra:

„Dzisiejsze święto zachęca nas, byśmy skierowali wzrok ku niebu, które jest celem naszej ziemskiej pielgrzymki. Tam oczekuje nas radosna wspólnota świętych. Tam spotkamy się z naszymi drogimi zmarłymi, za których zanosić będziemy do nieba modlitwę w jutrzejsze uroczyste wspomnienie liturgiczne”.

Gosia

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *