11 listopada

No i stało się. Pierwszy raz, od kiedy ze względu na wyższe dobro – mojego dziecka dobro – zdecydowałam się na zafundowanie sobie luki w CV. To była przemyślana decyzja i nie żałuję jej, a jednak… szkoda, że nie ma mnie dzisiaj w pracy.

10 listopada (tak jak i np. koniec kwietnia) to dzień, w którym nauczycielska potrzeba opowiadania (bo ja nauczycielem jestem, przedszkolanką – jak to się mówi nieładnie, jeśli tylko nie jest się nauczycielem w przedszkolu) może znaleźć ujście z całym rozmachem. 10 listopada to w młodszych grupach – flaga i godło (,,Powtórzcie” – ,,Goooodłoooo”). I że ten ptaszek to nie gołąbek ani aniołek – tylko orzeł.

W starszych nieco – może być np. O dziadku Bronku. Z dziadkiem było tak, że mieszkał sobie lat kilkanaście na wsi i typowymi dla swego miejsca zamieszkania parał się zajęciami. Aż raz, po coniedzielnej mszy świętej, wzięła go mama (a moja prababcia) spakowała, pobłogosławiła i razem z pozostałymi swymi synami – wyprawiła do Piłsudskiego. Do Legionów. Z poleceniem dodatkowym, żeby buty oszczędzali i obciachu nie zrobili przyszedłszy ojczyźnie służyć w podartych albo brudnych. I dziadek został ułanem (,,Powtórzcie” – ,,Ułaaaaanem”). Stąd już prosta droga do „Przybyli ułani pod okienko” – hitu, który automatycznie staje się numerem 1 na przedszkolnej liście przebojów. (Do momentu, aż wyprze go nieśmiertelne „Przybieżeli do Betlejem”). I zawsze adnotacja – to sobie można śpiewać a choćby i przy zabawie. Ale przy „Mazurku Dąbrowskiego” – stoimy prosto.

U całkiem starszych można już zupełnie serio: kto to jest patriota. Kto to jest – bohater. I jeszcze – wolność. Tu przypomina mi się pięcioletnia Marysia, która po dyskusji ma stworzyć rysunek o tematyce patriotycznej. I Marysia rysuje. .. konia. ,,Bo to jest Kasztanka Piłsudskiego” – tłumaczy.

Tak, to są fajne tematy. A pomyśleć, ze u zarania mojej pedagogicznej przygody uważałam, że za trudne. Że po co. Oczywiście, że często dzieci opowieści takie traktują trochę jak kolejną bajkę. I warto też im mówić, że nie muszą zwlekać z byciem patriotami do czasu, aż będą dziadkami. I że nie muszą dziś – na szczęście – brać karabinu ani szabli i wyruszać w bój.

Ale mogą pamiętać o tym, że o rzeczy wspólne trzeba dbać. Na początek nie rozwalając koledze zbudowanego przez niego zamku z klocków. Albo nie boksując plastikowej kuchenki w kąciku. I mogą – uczyć się po to, żeby być pożytecznymi w tej roli, w której również funkcjonują – Polki czy Polaka.

I potem, jeśli ma się szczęście, można posłuchać Wojtka, komentującego Julka, który zdzielił kolegę – mówiąc kolokwialnie – po plecach: ,,Patriota się tak nie zachowuje”. Tak powiedział Wojtek. I Wojtek ma rację.
Oczywiście uśmiecham się na to wspomnienie. I tak… szkoda, że mnie nie ma dzisiaj w pracy. ..
Ale cóż. Flaga wywieszona. I co się odwlecze…

Taką refleksją chciałam się podzielić. Aż tu w trakcie pisania (naprawdę, nie to było moją intencją) przyszło mi do głowy, że może warto jeszcze raz Was zaprosić na piątkowy koncert. Z dziećmi, a jakże. Zaczynamy o 17:00, potem msza.

Do zobaczenia?

Iwona

zdjęcie: entomka.blogspot.com

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *