Rekolekcje Adwentowe okiem mamy, żony i parafianki

Przez trzy kolejne dni, zawoziłam córki do szkoły i o 8:00 rano zajmowałam miejsce w ławce. Nie miałam konkretnego nastawienia czy intencji. Czego się spodziewałam, mówienia o Narodzinach Pana, małym Jezusku w żłóbku i strudzonej Rodzinie Świętej? Pewnie trochę tak, chociaż to raczej byłoby na rekolekcjach dla dzieci. Prowadził je Ksiądz Jarosław. Zacznijmy zatem od początku. To były spotkania związane z Adwentem. Przygotowania do Świętowania Narodzin Jezusa to okres wielkiego zabiegania, sprzątania, szykowania potraw, ubierania choinki itp. Takie przygotowania są jak najbardziej naturalne. Ale te kilka dni, które zostały do Świąt powinniśmy chociaż przez krótką chwilę poświęcić również na duchowe rozważania. W tym starał się nam pomóc nas właśnie nasz rekolekcjonista. Jak wskazał na początku, są trzy różne „przyjścia Pana”, pierwsze, historyczne, gdy Jezu się narodził z Maryi Panny. Ostatecznym będzie powrót Chrystusa na ziemię i sąd Boży. Pomiędzy nimi znajduje się jednak trzecie „Przyjście”, które wydarza się tu i teraz, każdego dnia. Na tym właśnie skupiliśmy się podczas tych rekolekcji.
Przekaz 1. Szukajmy działania Boga w swoim codziennym życiu. On pisze scenariusze! Jako przykład, ksiądz przeczytał nam fragment Księgi Rodzaju o Józefie, synu Jakuba, który został przez swoich zazdrosnych braci wrzucony do studni a następnie sprzedany do Egiptu. Historia mi znana, ale nie odnosiłam nigdy tego do patrzenia na swoje życie. Józef po wielu latach, jako zarządca Faraona znowu spotkał swoich braci, którzy bali się jego gniewu. Zresztą miałby powód ich nienawidzić, przez nich był niewolnikiem, potem niesłusznie oskarżony przebywał w więzieniu. Ale Józef nie dość, że wybaczył braciom to jeszcze im pomógł, gdy nadeszły lata głodu, witając ich: „Ja jestem Józef, brat wasz, to ja jestem tym, którego sprzedaliście do Egiptu. Ale teraz nie smućcie się i nie wyrzucajcie sobie, żeście mnie sprzedali. Bo dla waszego ocalenia od śmierci Bóg wysłał mnie tu przed wami. (…) Zatem nie wyście mnie tu posłali, lecz Bóg, który też mnie uczynił doradcą faraona, panem całego jego domu i zarządcą całego Egiptu.” (Rdz 45, 5b. 8) . To właśnie te słowa miały nam pokazać, że w każdym zdarzeniu możemy zobaczyć Działanie Boże, trzeba tylko chcieć JE ujrzeć. Jako zadanie do domu ksiądz zaproponował nam zrobić sobie coś w rodzaju „kwadransa szczerości”. To propozycja krótkiej rozmowy z Bogiem oparta na naukach Św. Ignacego Loyola. Nazywane jest to w źródłach – Ignacjańskim rachunkiem sumienia. Dla nas może to być i kilka minut na podsumowanie dnia i odpowiedź na pytanie, czy zauważyliśmy działanie Boga? Wróciłam do domu i zaczęłam się nad tym zastanawiać. Faktycznie, nie mamy wpływu na pewne wydarzenia w ciągu naszego życia. Szczególnie mocno dotykają nas złe chwile, jak np. strata pracy. Czy niesie to za sobą jakiś głębszy przekaz? Co Bóg Chce tym sposobem pokazać? Wiele razy zadawałam sobie to pytanie. Straciłam pracę, ok, ale może to znaczy, że mam pójść inną drogą i znaleźć lepszą, taką która przyniesie mi wreszcie satysfakcję zawodową? Niezła perspektywa, prawda? Takie przemyślenia mogą dotyczyć każdego dnia, przecież to naprawdę ciąg różnych zdarzeń. Gorąco polecam taki kwadrans dla siebie i swojego życia.
Przekaz 2. Szukajmy Boga w innych ludziach. To już kolejny dzień i przesłanie. Trudne i stanowiące duże wyzwanie zadanie dla nas. No ok, łatwo jest zobaczyć Boga w innym człowieku, gdy jest dla nas dobry, sprawia, że czujemy się lubiani, kochani czy szanowani. Nawet w najbliższych osobach, chociaż jak mąż wraca zmęczony z pracy, czy dzieci się kłócą, to nawet to nie jest łatwe. Wiele razy zastanawiałam się „czym ja sobie na to zasłużyłam?”. Ale widzieć Boga np. w brudnym i śmierdzącym bezdomnym, znienawidzonej nauczycielce czy wiecznie niezadowolonym szefie? Jako przykład ksiądz przytoczył nam słowa Jezusa na Sądzie Ostatecznym: Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”. Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?” A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Ewangelia wg Św. Mateusza, 25 , 31- 46). Czy to jest w ogóle możliwe zobaczyć Boga w innym człowieku? Tak, ale musimy uwierzyć, że Pan Jest w każdym z nas, w naszych działaniach. Trzeba się również gorliwie modlić o to, podobnie jak robiła to Św. Matka Teresa z Kalkuty. Wychodziła do tych najuboższych, żeby im pomagać, ale zawsze najpierw poświęcała czas na modlitwie. To nie jest łatwe i sama się na tym złapałam, że jak wyszłam z kościoła to wszystko „pięknie, ładnie”, ludzie mają w sobie Boga, ale za chwilę w autobusie ktoś mnie popchnął, jakaś pani krzyczała na swojego syna a kierowca „obtrąbił” innego, który akurat zajechał mu drogę. Wtedy cała idea szukania Boga w innych ludziach trochę zrobiła się dla mnie bardziej skomplikowana. Obiecałam sobie jednak, że chociaż spróbuję. Wam tez to oczywiście polecam.
Przekaz 3. Jezus do nas Przychodzi realnie poprzez Sakramenty. To chyba najwspanialszy dar, jak dał na Bóg. Przysłał do nas Swojego Jedynego Syna, który umarł na Krzyżu za nasze grzechy. A na pamiątkę tego, przy każdej Mszy Św. możemy Go spotykać i to całkowicie fizycznie i namacalnie poprzez przyjęcie Komunii Świętej. Ale tak po kolei, najpierw musimy oczyścić nasze dusze, zwłaszcza z grzechów ciężkich, śmiertelnych, które zabijają życie Boże w nas. Te lekkie, powszednie możemy spokojnie wyznać podczas spowiedzi powszechnej na początku Mszy. Definicję grzechów przypomniałam sobie przy okazji przygotowywania moich córek do I Komunii Świętej. Starsza miała to powiedzieć swoimi słowami. Dotarło do mnie, że faktycznie te nasze różne codzienne złe uczynki mogą nieźle pobrudzić duszę a wręcz zabić w niej życie Boże. Podczas rekolekcji ksiądz poprosił nas o porządne podejście do tematu, czyli na przykład nie idziemy tam chwalić się swoimi zasługami. Zróbmy sobie porządny rachunek sumienia, czym zawiniliśmy, co było złe, przekażmy to Panu Bogu poprzez uszy spowiednika. Tak więc najpierw żal za grzechy i spowiedź. Potem już z czystym sercem możemy doznać największego Cudu, jakim jest przyjęcie Ciała i Krwi Chrystusa w formie Komunii Świętej, wyobraźcie sobie – żywego Boga! Czyż to nie jest wspaniałe?! Po ostatnim dniu rekolekcji, wyszłam z kościoła napełniona szczęściem. Naprawdę Bóg Jest ze mną mną, nawet gdy jestem smutna, źle się dzieje w moim życiu czy zaczynam w Niego wątpić. Muszę Go tylko zauważać w innych ludziach, w tym co mnie spotyka i przede wszystkim podczas każdej Mszy Świętej 🙂
Na koniec kilka słów o Maryi i naszym oczekiwaniu na pamiątkę Narodzenia Jezusa. Ona jest dla mnie żywym przykładem Wiary i Miłości do Boga. Żarliwie się modliła, mimo że na pewno strasznie się bała. Wyobrażam sobie, niezamężna, młoda kobieta, do której przychodzi Anioł ze słowami, że urodzi światu Zbawiciela. To musiało być bardzo trudne, ale tylko Ona mogła Podołać temu zadaniu, oczywiście przy wsparciu Józefa. Pomyślmy o niej w zaciszu domowym, modląc się słowami Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą. Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.”
Jeszcze kilka cytatów z rekolekcji, o których nie napisałam wcześniej. Mi osobiście spodobało się i naprawdę do mnie przemówiło, że nieprzyjmowanie daru Bożego w postaci sakramentów, zwłaszcza Komunii Świętej jest frajerstwem. Mocne słowa, ale prawdziwe. Bóg nas kocha, korzystajmy z tego, nie odrzucajmy przyjęcia Jezusa do swojego serca! To tak jakbyśmy nie chcieli wziąć lekarstwa, wiedząc, że mogłoby wyleczyć naszą chorobę. A drugim cytatem jest „tworzenie nakładek”, w postaci modlitwy i sakramentów. To bardzo obrazowe opisanie tego, jak mamy przygotowywać się na Przyjście Pana i jakie mamy do tego dostępne środki i metody. / Gosia

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *