Dziecko w kościele

Nie wiem, jak to jest u Was, ale moje dziecko jest bardzo grzeczne w kościele. Troszkę sobie powierzga, troszkę się porozpycha, ale naprawdę – bez przesady. Tak, wciąż jeszcze na nie czekamy. 🙂

Pamiętam, że ja też byłam grzeczna. Chyba. Tylko z jakiegoś powodu nie miałam zbytniej możliwości, żeby swoją grzeczność zaprezentować księdzu (poza wrzuceniem na tacę tego, co od mamy dostałam). Tam, gdzie chodziłam na mszę zwyczajem było krycie dzieci przed wzrokiem bliźnich, a w szczególności celebransa, od chrztu aż do pierwszej komunii chyba. Bo a nuż przeszkodzi, będzie gadać albo się popłacze. Więc z dzieckiem to tak na końcu, za filarem, blisko wyjścia. Może tylko ja mam takie wspomnienia, tego nie wiem, ale pamiętam też, że raz kiedy moja mama idąc do komunii zabrała mnie ze sobą – pierwszy raz zobaczyłam ołtarz. Wydawało mi się, że jest to dzieło sztuki nieporównywalne z niczym. Z perspektywy czasu trochę inaczej to oceniam. 🙂

Ale ad rem. Naprawdę chodzi mi o to, że czując presję czasu przed zbliżającym się pojawieniem się naszej córki, często podczas mszy myślę sobie, jak my to ją pięknie wychowamy. Tak ją wychowamy, że będzie sie w skupieniu modlić, siedzieć cichutko na kolanach i nigdy, ale to przenigdy nie spojrzy w kierunku kącika zabaw. (Co najwyżej po to, aby objąc modlitwą mniej zdyscyplinowanych małoletnich bliźnich 🙂 ) Tak, tak wiem – nieźle się pewnie z tego pośmieję. Z tych moich wymysłów oczywiście. 🙂

Ale jakie to szczęście, że w naszym kościele miejsce dziecka jest nie w jakimś specjalnym schronie dla matek z maluchami, nie pod drzwiami tylko właśnie – przy ołtarzu. Że mojej córki forma modlitwy będzie mogła być przez nas, rodziców, moderowana tak, żeby nie przeszkadzała innym. Że bedziemy starali się jej wytłumaczyć, dlaczego zabawa w smoka albo w berka jest pomysłem lekko nietrafionym. Będziemy chcieli nauczyć ją zadawać pytania cicho i udzielać odpowiedzi stonowanym głosem. Ale w razie wpadki nie będzie katastrofy. Nie trzeba będzie uciekać przed karcącym wzrokiem albo uwagami. Bo wiadomo, że to dziecko i że jeszcze nie umie. Ale sie nauczy. I na tą naukę dostanie błogosławieństwo.

/Iwona/

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *