Św. Wawrzyniec, diakon

Pochodził z Hiszpanii, ale najważniejsze dla jego życia wydarzenia miały miejsce w Rzymie.

A działo się to za czasów panowania cesarza Waleriana (253 – 260). A musicie wiedzieć, że cesarz Walerian nie przepadał za chrześcijanami. Cecha ta, charakterystyczna dla wielu cesarzy Przed Konstantynem, przywiodła go do tego, co nazywamy prześladowaniem. Wymyślił on, że wszak każda grupa, jeśli pozbawić ją przywódców, prędzej czy później rozpadnie się i istnieć przestanie. Idąc tym tokiem rozumowania ogłosił wszem i wobec, że wolą jego jest, aby każdego kto w rzymskiej społeczności chrześcijańskiej pełni jakiś urząd, życia pozbawiać w trybie pilnym.

Najbardziej oczywistym było, że ofiarą paść musi ówczesny papież oraz jego współpracownicy. Tak się złożyło, że święty Wawrzyniec był w tym gronie diakonem, szafarzem Najświętszej Krwi Chrystusa i – co bardziej interesujące dla cesarza – opiekunem kościelnego majątku. Papieża Sykstusa II (ogłoszonego również świętym) i asystujących mu podczas odprawiania mszy świętej czterech diakonów aresztowano w zapewne upalny jak dziś sierpniowy dzień. Wszystkich ścięto w trybie pilnym. Wszystkich – poza Św. Wawrzyńcem.

Wobec niego cesarz miał inne plany. Prośbą i groźbą – z przewagą tortur – chciał nakłonić go, aby ten oddał mu cały kościelny majątek. Władca zapewne wyobrażał sobie, tak samo jak wielu ludzi dzisiaj, że przejmie skarbiec pełen złotych monet, w których będzie mógł nurkować, jak Sknerus MakKwacz z popularnej kreskówki. Zacierał ręce z zadowoleniem i awansował pewnie doradcę, który podsunął mu taki sprytny pomysł.

Nie wiadomo, czy święty uratowałby swoje życie, gdyby uległ szantażowi. Na pewno liczył się z tym, że imperator nie będzie zachwycony wyjściem, które on opracował.
Na początek Św. Wawrzyniec poprosił więc o czas potrzebny do zgromadzenia wszystkich tych skarbów w jednym miejscu, żeby cesarz łatwiej mógł się zorientować o jakiej sumie mówimy.

Wreszcie, w być może tak samo upalny jak dziś sierpniowy dzień, przed pałacem zaczęli gromadzić się tłumnie najbiedniejsi ludzie z całego Rzymu. Wraz z nimi stał św. Wawrzyniec. „Ci ludzie to są jedyne skarby jakie Kościół posiada!” – zawołał donośnym głosem. I była to prawda – pieniądze i kosztowności zostały już rozdane potrzebującym.

Chyba nikogo nie dziwi, że z rozkazu Waleriana św. Wawrzyniec poddany został wymyślnym torturom (wiemy, że w tamtych czasach pomysłowość cesarskich sług nie znała granic). Był on miedzy innymi biczowany i przypiekany na gorącej blasze. Oprawców swoich miał ponoć pouczać: „Widzisz, że ciało moje jest już dosyć przypieczone. Obróć je teraz na drugą stronę!”

Jest patronem osób poparzonych, gorączkujących oraz strażaków, kucharzy, piekarzy, ma też chronić przed ogniem piekielnym.

Ciekawostka: W sierpniu możemy obserwować na niebie „spadające gwiazdy”. Ludowa tradycja mówi, że to „płacze niebo”, albo że są to „łzy św. Wawrzyńca”. Profesjonaliści mówią: „Perseidy”.

„Ogniem palony, lecz mężnego ducha,
Zwalczył odważnie lęk przed płomieniami,
Pragnął on bowiem z całej głębi serca
Wiecznego życia.
Wszedł więc do nieba uwieńczony chwałą
Świętych aniołów otoczony chórem,
Aby do Boga wznosić swe modlitwy
Za grzesznikami.
Z wielką pokorą prośmy męczennika,
Aby nam wszystkim przyniósł wyzwolenie
Z żaru pokusy i brzemienia winy,
A wiarę wzmocnił”.
Amen!