Boże Narodzenie w homiliach papieskich

Jeszcze chwila i święta. Kolejny z cyklu tekst w piękny sposób opowiada o tym, co o Bożym Narodzeniu mówili nasi wielcy pasterze. Słuchajcie!
 
Historia Bożego Narodzenia jest między innymi opowieścią o tym, jak trudno jest ludziom zauważyć Boga i człowieka: «Jezus narodził się – jak słyszymy w Ewangelii Łukasza – w stajni, „gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2, 7). Jego Matka, Maryja, i Józef nie zostali przyjęci do żadnego z betlejemskich domów. Maryja musiała położyć Zbawiciela świata w żłobie, bo nie miała innej kolebki dla Syna Bożego, który stał się człowiekiem. Taka jest rzeczywistość Narodzenia Pańskiego» . To prawda, takie są fakty: w tamtą noc Stworzyciel Świata, Bóg i Człowiek, przyszedł na ziemię w miejscowości Betlejem. Niestety żaden z ówczesnych mieszkańców nie przyjął Go do siebie. Nikt nie znalazł dla Niego czasu. Wszyscy byli zajęci własnymi, na pewno w ich rozumieniu pilnymi i ważnymi sprawami. A Bóg przyszedł w sposób niespektakularny, skromny, pod postacią malutkiego Dzieciątka. Komu mogło się do czegokolwiek przydać takie bezradne niemowlę? Wyglądało na to, że będzie z nim tylko kłopot. A przecież… może wystarczyło znaleźć chwilę, żeby dowiedzieć się, że ma miejsce centralne wydarzenie w dziejach ludzkości. Wyobrażacie sobie, jak wiele to niepozorne Dziecię mogło wnieść w życie tych ludzi? Jak wiele stracili nie przyjmując Go? A jednak nikt w Betlejem na to się nie zdobył. Nikt! Ale czy my bylibyśmy lepsi? Czy ktokolwiek z nas znalazłby w sobie więcej wrażliwości?
 
Benedykt XVI zapytał kiedyś: „Co by się stało, gdyby Maryja i Józef zapukali do moich drzwi? Czy byłoby dla nich miejsce?” . I to jest kluczowe pytanie, które przypomina nam każda Wigilia: Czy zauważam w moim życiu Boga? Czy zauważam człowieka?
Czy zauważam Boga i jest dla Niego miejsce w moim życiu? „Zaczyna się od tego, że nie mamy czasu dla Boga. Im szybciej możemy się poruszać, im bardziej skuteczne stają się narzędzia, które pozwalają nam oszczędzić czas, tym mniej mamy czasu do dyspozycji. A Bóg? To, co dotyczy Jego, nigdy nie wydaje się pilne. Nasz czas już jest całkowicie wypełniony. Ale jest jeszcze coś głębszego. Czy naprawdę jest miejsce dla Boga w naszym myśleniu? (…) Nie ma dla Niego miejsca. Także w naszym odczuwaniu i pragnieniach nie ma dla Niego miejsca. Chcemy samych siebie, pragniemy rzeczy, których można dotknąć, szczęścia namacalnego, sukcesu naszych planów osobistych i naszych zamiarów. Jesteśmy całkowicie «wypełnieni» samymi sobą, tak że nie ma już wcale miejsca dla Boga. (…) Prośmy Pana, abyśmy byli uwrażliwieni na Jego obecność, by usłyszeć, jak puka On cicho, lecz wytrwale do drzwi naszego bytu, naszej woli. Módlmy się, aby w naszych sercach tworzyła się przestrzeń dla Niego.”
 
Czy zauważam w swoim życiu Boga – w człowieku? Św. Jan Paweł II napisał: Boże Narodzenie jest świętem człowieka. Rodzi się człowiek. Jeden z miliardów ludzi, którzy się urodzili, rodzą się i będą się rodzili na ziemi. Człowiek, element składowy wielkiej statystyki. Nie przypadkiem Jezus przyszedł na świat w okresie spisu ludności, kiedy cesarz rzymski chciał wiedzieć, ilu poddanych liczy jego kraj. Człowiek, przedmiot rachunku, rozważany w kategorii ilości, jeden wśród miliardów. I równocześnie jeden, jedyny, niepowtarzalny. Jeżeli tak uroczyście obchodzimy narodzenie Jezusa, czynimy to dlatego, aby dać świadectwo, że każdy człowiek jest kimś jedynym i niepowtarzalnym” .
 
Jan Paweł II powiedział więc wyraźnie: Boże Narodzenie jest świętem człowieka. Nie świętem rzeczy, jak niezmordowanie próbuje nas przekonać współczesny handel i przemysł medialny. Jednak rzeczy materialne nie dają prawdziwego szczęścia, mimo że właśnie to obiecują wszechobecne w tym czasie reklamy. Zamiast im wierzyć, zauważmy człowieka, którego Bóg stawia na naszej drodze. Ten człowiek potrzebuje naszej uwagi i czasu.
 
Ks. Jan Twardowski głosił kiedyś homilie dla dzieci w kościele ss. Wizytek na Krakowskim Przedmieściu. Mądry ks. Jan odnosił się do dzieci z wielką wrażliwością i doskonale wiedział, że nie będą potrafiły usiedzieć podczas długiej przemowy, więc homilie były krótkie. Pewnego razu powiedział tylko kilka zdań, między innymi to, że najlepszym prezentem, jaki można dać drugiemu człowiekowi, jest czas.
 
To wszystko wymaga przeorganizowania naszych priorytetów, czegoś w rodzaju resetu. Konkretnie: zamiast poddawać się utartym schematom, poświęćmy więcej czasu na bycie z drugim człowiekiem. Być może ten człowiek wydaje się na pozór nieważny, nieprzydatny, tak jak Dzieciątko Jezus wydawało się pozornie niepotrzebne mieszkańcom Betlejem. Ale może właśnie tego człowieka stawia mi na drodze Pan Bóg, żeby obdarzyć mnie czymś wyjątkowym? Dlatego spróbujmy na chwilę zatrzymać się w codziennej gonitwie. Być może ta druga osoba stara się zdobyć trochę naszej uwagi. Postarajmy się ją wysłuchać. Być obecnym. Odebrać telefon. Oddzwonić. Zainteresować się. Pobawić się z dzieckiem. Odpowiedzieć na maila. Porozmawiać. Zamiast vouchera do centrum handlowego podarujmy bliskiej osobie „voucher” na swój czas. Niech ten czas będzie tylko dla niej, nie dla smartfona, zakupów, spraw zawodowych, telewizji.
 
„Pójdźmy do Betlejem, mówi dzisiaj do nas liturgia Kościoła. Trans-eamus — tłumaczy Biblia łacińska: «przejść», wyjść poza, odważyć się na krok, który prowadzi poza; jest to «przeprawa», w której wychodzimy z naszych nawyków myślowych i życiowych i przekraczamy świat czysto materialny, aby dotrzeć do tego, co istotne, poza to, co teraz, do tego Boga, który sam przyszedł tu do nas. Prośmy Pana, aby dał nam zdolność przekraczania naszych ograniczeń, wychodzenia poza nasz świat; abyśmy z Jego pomocą mogli Go spotkać” .
Niech Boże Narodzenie będzie dla wszystkich nowym początkiem! Niech się cieszy niebo i ziemia raduje – ale przede wszystkim niech raduje się człowiek” .
 
M.